8. był jej bezpieczeństwem

Autor: Koneko / 6 komentarzy / Edit post



— Okay, więc może zaczniemy od Francji. Przejedziemy do Holandii i dopiero stamtąd do Londynu.
Holland pokiwała głową.
— Brzmi fajnie.
Shawn posłał jej uśmiech i wrócił spojrzeniem do laptopa. Siedział u niej na łóżku, podczas gdy ona leżała na podłodze w stosie poduszek, którymi wcześniej w siebie rzucali.
— Znalazłem wcześniej taką firmę, która ma oddziały w wielu krajach w Europie i możemy wypożyczyć auto. Może nie wyjdzie taniej, ale za to zwiedzimy kawałek świata.
Holly znów kiwnęła głową.
— Jestem za. Podoba mi się pomysł Amsterdamu. Idę po coś do picia, chcesz?
— Jasne.
Gdy Holly zniknęła za drzwiami, westchnął. Chociaż od trzech dni znów było między nimi w porządku, to wciąż nie było to samo. Przyłapywał się na myślach, że coś, co kiedyś robił automatycznie, teraz było nie na miejscu. Zamiast po prostu uszczypnąć ją jak kiedyś, cofał rękę i tego nie robił. Już wyciągał dłoń, by zmierzwić jej włosy, gdy nachodziła go myśl, że nie powinien. Zamiast łaskotać ją jak wcześniej, teraz jakby bał się ją dotykać.
I cholernie go to martwiło.
A jeszcze bardziej zmartwił go widok paczki papierosów, leżącej na jej biurku. A gdy tylko zobaczyła, że zauważył, szybko, ale dyskretnie zgarnęła ją do szuflady, unikając jego wzroku. Shawn nie miał wątpliwości, że należała do Justina. I to wręcz nie dawało mu spokoju przez cały ranek.
Najchętniej kazałby jej z nim zerwać.
Tylko że wtedy nie byłby zbyt dobrym przyjacielem.
To był jej wybór, a jemu nie pozostawało nic innego, jak go zaakceptować. Mimo wszystko.
Przeglądał właśnie oferty wypożyczalni, gdy Holland wróciła do pokoju, niosąc tacę z dwiema szklankami i dzbankiem schłodzonej lemoniady.
— Mam lemoniadę!
— Super.
— Czy planowanie wszystkiego dwa miesiące przed koncertem jest konieczne? — zapytała, wlewając napój do szklanek. — To jeszcze tyle czasu!
— Holly, Holly — cmoknął. — Trzeba zarezerwować noclegi, ogarnąć trasę... Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Musimy nawet przerobić teoretycznie wszystkie sytuacje, jakie mogą nas spowolnić, albo zawracać nam dupy.
— Zawracać dupy? Okay, mam ochotę podsumować to wielkim iks de.
Roześmiała się i Shawn dołączył do niej, przypominając sobie psikusa, jakiego ostatnio jej zrobił. Miał wrażenie, że ten szczery uśmiech od ucha do ucha, jakim go właśnie obdarowała, był jej pierwszym od dłuższego czasu.
— No dobra — mruknęła, podając mu szklankę i siadając obok. — Niech ci będzie, ale to planowanie jest takie nudne.
Przez moment Shawn czuł się niezręcznie, gdy ich ramiona się stykały, ale potem przypomniał sobie, że przed tym wszystkim było tak naturalnie. I pomyślał, że przy odrobinie determinacji i czasu znów tak będzie.
O ile dupek Justin tego znów nie zepsuje.
Odegnał myśli o Justinie i wrócił do planowania wyjazdu, który był marzeniem ich obojga niemalże od samego początku ich znajomości.


Holland ze znużeniem patrzyła w ekran, obserwując poczynania Shawna. Miała za sobą nieprzespaną noc. Do późna nad ranem rozmawiała na Skype z Justinem, kłócąc się najpierw o drobiazgi, potem o samego Shawna. Ta dwójka ewidentnie coś do siebie miała, Holly doskonale o tym wiedziała i niesamowicie ją to smuciło. Zawsze myślała, że jej najlepszy przyjaciel i chłopak będą się dogadywać. Jeśli nie idealnie, to chociaż troszeczkę. Tymczasem było zupełnie odwrotnie. Justin całkowicie oszalał, gdy powiedziała mu o koncercie. I nie obchodziło go nawet to, że marzyła o tym wydarzeniu od kilku lat, odkąd tylko pokochała zespół całym sercem.
O kilkunastu minut walczyła z głową, która powoli jej ciążyła i wciąż próbowała opaść na Shawna ramię. Oczy jej się zamykały. Chciała spać, chociaż przez chwilę. Ciepłe ramię Mendesa, które stykało się z jej, tylko pogarszało sprawę.
Daj spokój, to twój przyjaciel, chyba się nie obrazi, jak zaśniesz mu z głową na ramieniu.
Ona również nie czuła się już przy nim tak beztrosko, jak wcześniej. I miała wyrzuty sumienia, że sama do tego doprowadziła.
W końcu przestała walczyć. Zamknęła oczy i pozwoliła głowie opaść. Słyszała, jak Shawn wziął głęboki oddech. Nie skomentował tego i chociaż w pierwszym odruchu spiął się, Holland poczuła, jak się rozluźnia. Uśmiechnęła się i pozwoliła sobie na sen.
Wiedziała, że z Shawnem nie stanie się jej krzywda.
Był jej bezpieczeństwem.


Obudziła ją wibracja telefonu, który leżał gdzieś obok niej. Wzdrygnęła się i powoli otworzyła zaspane oczy. Zmarszczyła brwi, widząc przed oczami jeansowy materiał. Czuła na plecach ciepłą dłoń.
Przecież zasypiałam Shawnowi na ramieniu?
Z niemałym zdziwieniem podniosła się do pozycji siedzącej i omiotła łóżko spojrzeniem. Shawn spał w najlepsze, opierając się o ścianę, a ona spała z głową na jego udach. Laptop leżał obok nich wyłączony.
Zrobiło jej się głupio. To była zbyt intymna pozycja, jak na przyjacielską. Niechciana myśl wkradła się do jej głowy: i co z tego, wystarczy, że była wygodna. Nie chcąc dłużej tego roztrząsać, rozejrzała się za telefonem. Po chwili znalazła go schowanego pod jej łydką. Tłumaczyło to, czemu jedna krótka wibracja zdołała ją obudzić.

Justin: Co robisz?

Holland: Jestem w domu.

Spojrzała ponownie na Shawna, gdy poczuła kolejne wyrzuty sumienia, tym razem związane z obecnością przyjaciela. I pozycją, w jakiej spali. I uczuciem bezpieczeństwa, jakie przy nim zawsze odczuwała.

Justin: Sama?

Holland: Shawn u mnie jest, planujemy wyjazd.

Było jej źle, okłamując chłopaka. Przez sytuację z Shawnem zaczynała czuć się niekomfortowo w tym związku. Tym bardziej, że nagle zaczęła dostrzegać małe rzeczy, związane z przyjacielem i jego uczuciami. Od dawna wiedziała, że jest osobą uczuciową — świadczyły o tym jego piosenki.
Zwłaszcza ta jedna.
Myślami wróciła do tamtego dnia, gdy przyszła do niego bez zapowiedzi. Wciąż miała w pamięci tych kilka wersów, jakie przeczytała, co zawstydziło Mendesa.

In my dreams you're with me
We'll be everything I want us to be
And from there, who knows?
Maybe this will be the night that we kiss for the first time
Or is that just me in my imagination?

Myśl, że to o niej, nie dawała jej spać po nocach. Z drugiej strony: byli przyjaciółmi. A ona miała chłopaka. Nie, to nie mogło być o niej. Zdarzało się, że przed ostatnie dni mówiła to na głos: to nie jest piosenka o mnie, nie może być.
Z drugiej strony serce Holland ściskało się na myśl, że to jednak o niej. Było dziwnie połechtane. Wyrywało się, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi prosto w dłonie Shawna.

Justin: Myślałem, że wyraziłem się jasno, co do tego wyjazdu.

Sapnęła głośno ze złości. Wściekle stukając palcami w ekran, odpisała:

Holland: Myślałam, że wyraziłam się jasno, że jadę.

Czekała na odpowiedź i z każdą minutą była coraz bardziej sfrustrowana, smutna i wściekła. Nikt nie miał prawa jej mówić, czy może coś zrobić, czy nie. Nikt, oprócz mamy. I nikt nie miał prawa zabraniać jej spełniać marzenia.
Justin nie odpisał. Gdy Shawn się obudził, zobaczył od razu, że coś ją gnębi. Gdy zapytał, odpowiedziała, że po prostu boli ją głowa.
Ale on znał ją na tyle, by wiedzieć, że stało się coś innego. Że skłamała.
I domyślał się, że miało to związek z Justinem Averym.



[tekst to oczywiście Imagination Shawna Mendesa ;)]

Na wstępie zaznaczę, że jest mi bardzo przykro, że tak was olałam. :( Po prostu najpierw były matury, potem musiałam odreagować, a potem ciągle nie było mnie w domu. Wiem, marne wytłumaczenie. Chciałabym wam obiecać częstsze rozdziały, ale od przyszłego tygodnia prawdopodobnie idę do pracy, więc niestety niczego wam nie zagwarantuję. Postaram się napisać ze dwa rozdziały na zapas jeszcze w tym tygodniu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Tymczasem dajcie znać, co myślicie. ;) 
Przeczytałeś? Skomentuj, to miłe. :) 

6 komentarzy

  1. Przeczytałam i odkryłam jak bardzo polubiłam to opowiadanie. Pisz dalej, bo nie mogę się doczekać ciągu dalszego :)
    Pozdrawiam
    Kot

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku to jest świetne <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. To opowiadaniem jest najlepsze jakie do tej pory czytałam :) akcja nie rozwija się za szybko (czego nienawidzę) ani za wolno jest w sam raz :) zakochałam się w tym opowiadaniu <3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału mam nadzieję że nie przerwiesz w połowie ;) Trzymam kciuki i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super opowiadanie chyba jedno z najlepszych jakie czytałam masz naprawdę talent pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na dużo więcej

    OdpowiedzUsuń

© Agata for Wioska Szablonów